Wszystkie wpisy, których autorem jest Jan Kokowski

Zabawne wpadki językowe w niemieckim, czyli jak uczyć się na błędach

W dzisiejszym wpisie lekko z przymrużeniem oka. Jest to post dedykowany wpadkom językowym, których nie powinniśmy się bać, lecz przyjmować radośnie, bo oznaczają one, że eksplorujemy nowe obszary w języku oraz staramy się poszerzyć zakres naszego słownictwa i struktur gramatycznych o te nie do końca nam znane. Jako przykłady posłużyły mi własne wpadki podczas pracy pilota wycieczek.

Od żurawia do królika

Pewnego razu stojąc w parku krajobrazowym na Mazurach zwróciłem się do moich turystów czymś co w moim odczuciu brzmiało jak „znajdujemy się właśnie na terenie wylęgu żurawi”. Jakże ogromne było moje zdziwienie, gdy w istocie usłyszeli oni coś zupełnie innego. Zakomunikowałem im bowiem, że znajdujemy się na terenie wylęgu (!) królików. Jak do tego doszło?

Królik po niemiecku – das Kaninchen w liczbie mnogiej brzmi tak samo jak w liczbie pojedynczej.

Natomiast słowo żuraw – der Kranich w liczbie mnogiej nie brzmi tak jak moglibyśmy się tego spodziewać *Kranichen, lecz Kraniche.

Od Kaninchen dość blisko do *Kranichen, a zatem pierwsza wpadka wynikła ze zbyt schematycznego podejścia do tworzenia liczby mnogiej w języku niemieckim.

Rozjeżdżając robotników drogowych

Innego razu jadąc z Mazur do Warszawy busem wypełnionym po brzegi wypoczętymi turystami, postarałem się jeszcze bardziej poprawić im humor kolejną wpadką językową. Tym razem chodziło o czasownik umfahren, który w zależności od tego, którą jego część zaakcentujemy może mieć dwa odbrębne, a nawet przeciwstawne znaczenia. A zatem umfahren znaczy tyle co objeżdżać coś, a umfahren znaczy tyle, że w coś wjeżdżamy i to rozjeżdżamy. To różnica jest jeszcze bardziej widoczna w czasie przeszłym, w którym łatwiej jest coś rozjechać (bo tworzy się regularnie), niż to objechać. Smutne to, ale prawdziwe. Dobrze, że tak jest tylko w języku, a nie na drogach…

A zatem jak pewnie się domyślacie chcąc zakomunikować moim gościom, że właśnie wybraliśmy drogę alternatywną i objechaliśmy roboty drogowe, w rezultacie powiedziałem „wir haben die Baustelle umgefahren”. Oczywiście po salwie śmiechu ktoś mi w końcu wytłumaczył, że wersja „wir haben die Baustelle umfahren” zapewne jest bliższa prawdzie.

W gąszczu prefiksów

W niemieckim pełno jest prefiksów. Ich mnogość czasem przyprawia o ból głowy, zwłaszcza gdy trzeba spamiętać wyrazy, których znaczenie czasem nie tak łatwo wydedukować z części składowych. Weźmy na przykład takie Verschlag (budka) Zuschlag, Aufschlag (oba słowa oznaczają dodatkową opłatę), Anschlag (atak lub ogłoszenie) oraz Umschlag (główne znaczenie to koperta). Jak się pewnie domyślacie łatwo w takiej mnogości o błąd. W moim przypadku chodziło o mało zrozumiałe zdanie, z którego można było wydedukować raczej, że żądam od moich turystów jakiejś dodatkowej opłaty, niż że proszę ich o umieszczenie formularzy w kopercie po zakończeniu ich wypełniania.

Reasumując te trzy przykłady pokazały, że nawet proste błędy mogą być punktem wyjścia do rozważań na temat języka. A szczególnie, gdy w grę wchodzi zabawne przejęzyczenie możemy być pewni, że poprawna wersja na trwałe zapisze się w naszej pamięci.

A zatem życzę wam wielu śmiesznych wpadek językowych, które pozwolą wam poszerzać wasze horyzonty. I czekam z niecierpliwością na komentarze z waszymi wpadkami. No i nie zapomnijcie zaobserwować bloga.

Jak przełamać barierę językową?

Jeżeli zadajesz sobie to pytanie, to z pewnością nie jesteś jedyny! Być może słuchasz regularnie podcastów, czytasz blogi w stylu „Hack the language in 3 months” (zhakuj język w trzy miesiące), a twoje wypracowania maturalne regularnie zgarniają 10 punktów, a mimo to w zetknięciu z nativem zapada grobowa cisza. Dzisiaj o tym jak nie dać się onieśmielić i przełamać tę psychiczną blokadę, która nie pozwala ci wykorzystać pełni swoich możliwości.

„Social riskers are better language learners” („Kto nie ryzykuje ten nie ma”)

Przeczytałem to zdanie gdzieś w otchłani internetu na jednym z blogów językowych w 2014 roku podczas swojego pobytu w Stanach i bardzo wziąłem je sobie do serca. Jeszcze tego samego dnia wyszedłem do sklepu i zadawałem z pozoru bezsensowne pytania pracownikom supermarketu, następnego dnia była poczta, jeszcze innego pracownicy działu reklamacji. Chodziło o wykorzystanie każdej okazji na rozmowę, choćby ryzykując faux pas i kompromitację. I choć ta rada brzmi w stylu – „jeśli boisz się wody to pływaj jak najwięcej” – to jednak w przypadku nauki mówienia w języku obcym naprawdę jedyną drogą jest… mówienie w języku obcym.

Jeżeli nie przekonuje Cię ta metoda to zdradzę, że po powrocie do Polski za sprawą tych drobnych językowych misji, zrobiłem milowy krok w swojej przygodzie z angielskim, zdobywając więcej pewności siebie niż przez wszystkie lata szkolnej edukacji. Ale co tak naprawdę pomogło temu nieśmiałemu nastolatkowi przełamać barierę językową?

mniejszeUSA. 2014. W przerwie między misją na poczcie, a tą w supermarkecie

Wykorzystuj każdą okazję, by mówić

Nie trzeba mieszkać w USA, żeby stworzyć sobie środowisko „językowego zanurzenia” (language immersion). Przy obecnym powszechnym dostępie do internetu – audycje radiowe, programy telewizyjne, native speakerzy są na wyciągnięcie ręki. Wiem, że nie łatwo zmotywować się do ciągłej nauki, gdy brak nam przysłowiowego bata. Ale często rozwiązaniem może być znalezienie zajęcia, które umożliwi nam połączenie nauki z pasją. Choćby klub krasomówczy toastmasters, w którym nie tylko będziemy mogli ćwiczyć występowanie przed publicznością, ale także podszlifujemy nasz angielski. Możemy także subskrybować kanały lub czasopisma branżowe z zagranicy.

Wynik jest efektem poświęconego czasu

W zmaganiu z barierą językową pomaga także uświadomienie sobie, że wynik jest proporcjonalny do wysiłku. Nasza znajomość lub nieznajomość języka to efekt wzmożonej pracy, okoliczności, być może zawdzięczamy go również kilku wybitnym pedagogom. Albo odwrotnie. Jego nieznajomość wynikła z zaniedbania lub spychania języka na dalszy plan. Jeżeli dokonamy trzeźwego bilansu dotychczasowej nauki (wypisując za i przeciw jej kontynuacji), łatwiej będzie nam podjąć świadomą decyzję o poświęceniu czasu wolnego na samodoskonalenie.

Płynność, a precyzja i poprawność

I choć przełamanie bariery językowej jest ważnym krokiem na drodze do biegłości, to jednak nie powinno odbywać się za wszelką cenę. Często w wyniku wymuszonej płynności cierpi precyzja naszej wypowiedzi, a niekiedy i poprawność. Jeżeli zaczniemy za wszelką cenę forsować się, by już po kilku dniach lub tygodniach nauki rozmawiać z native speakerami, to może skończyć się to utrwaleniem tzw. skamielin, czyli błędów, które zostały powtórzone przez uczącego się tyle razy, że zostały przez niego na dobre przyswojone. Bardzo ciężko wyplenić tego typu błędy.

A na koniec rada – nie przejmuj się czasem

Nie ważne, że zacząłeś uczyć się angielskiego 5, 10 czy 20 lat temu. Nikt z twoich rozmówców nie musi znać twojej bogatej w wzloty i upadki historii nauki. Stojący przed tobą człowiek może myśleć, że uczysz się języka od pół roku, a ty nie musisz obnosić się z tym niejako kompromitującym faktem, że uczysz się tego języka od przedszkola. Jest wiele osób, które na pewnym etapie swojego życia znały język obcy, ale w wyniku upływu lat utraciły go – częściowo lub zupełnie. Czas nie jest idealną miarą w takiej sytuacji. Ważne jest, aby nawet w takich okolicznościach nie popadać w marazm, a odzyskać wiarę w siebie i spróbować nauczyć się go na nowo. Jeżeli zdecydujesz, że chcesz opanować biegle angielski – wejdź na stronę Języki na C2, kliknij przycisk follow (przycisk pojawia się w prawym dolnym rogu podczas przewijania) i skorzystaj z przewodnika po internetowych materiałach do nauki języków.

Podsumowanie

  1. Kto nie ryzykuje ten nie ma – korzystaj z każdej (nawet nietypowej) okazji, by używać języka
  2. Połącz naukę języka z inną pasją, a twoje wyrażanie siebie w tym języku zyska inny bardziej autentyczny wymiar
  3. Myśl o języku jako o inwestycji czasu i energii, która się zwraca
  4. Pamiętaj, że płynność może być wrogiem precyzji
  5. Nie pozwól, by zaprzepaszczone lata nauki odebrały ci motywację do zmiany

A jeżeli masz uwagi lub komentarze do tego posta, to zachęcam do publikowania.

Nauka języka obcego z Google Tłumaczem i Deepl?

Czy Google Tłumacz nadaje się do samodzielnej nauki języka? Owszem. Cokolwiek by o nim nie mówić ma kilka przydatnych funkcji, które nawet jeśli nie wpływają znacząco na jakość i tempo systematycznej nauki, to pozwalają nam w międzyczasie trochę się rozerwać. Czasem będzie to czatowanie ze znajomym w nieznanym nam języku i nieustanne kopiuj/wklej, a niekiedy test wymowy mający wykazać czy system rozpoznawania mowy nas zrozumie. W dzisiejszym poście o sposobach na urozmaicenie nauki z Tłumaczem Google oraz jego nowym konkurentem – Deepl.

Zła sława Google Tłumacza – alternatywa?

Google Tłumacz nie cieszy się dobrą sławą. I faktycznie częściowo zasłużył sobie na nią. Program ten to bardziej w coś w rodzaju zabawki do nauki języków niszowych – przez dużą liczbę gadżeciarskich funkcji, ale zawodność, jeśli chodzi o poprawność. Nie można tego powiedzieć o tłumaczeniach na angielski. Jednak dla innych języków europejskich znacznie bardziej polecam Deepl, który oferuje tłumaczenia w językach polskim, angielskim, niemieckim, niderlandzkim, francuskim, włoskim, portugalskim, hiszpańskim i rosyjskim.

Dużo jest zagadnień, z którymi Google sobie nie radzi. I nie mówię tu tylko o tłumaczeniach na języki z bogatą fleksją (jak na przykład polski), ale także o błędach leksykalnych – niekiedy zadziwiająco banalnych, ale i potencjalnie tragicznych w skutkach.

Powiedzmy, że rodzimy użytkownik angielskiego chce poinformować kogoś, że cieszy się na swój przyjazd do Polski, co wyrazi słowami „I’m excited”. Niech tylko mu nie przyjdzie do głowy wyrazić to po polsku z pomocą Google Tłumacza. Jeżeli się na to zdecyduje, zakomunikuje swojemu rozmówcy, że… „jest podniecony” niezależnie od płci.

IMG_20190915_074312.jpg

I choć faktycznie jest to jedno ze znaczeń, to w żadnej mierze nie to najbardziej rozpowszechnione, ale o takich niuansach Google nie ma pojęcia. Dodatkowo nie rozróżnia rodzaju w języku polskim.

Dobra wiadomość jest taka, że dla kilku języków europejskich istnieje alternatywa dla Google. Jest nim powstały w 2017 roku Deepl. Tutaj mała próbka jego możliwości w porównaniu do Google translate.

IMG_20190915_074337

Jak wobec tego można wykorzystać te dwa narzędzia do nauki języków obcych?

Nauka poprzez tłumaczenia

Oczywiście najprostszy, tradycyjny sposób nauki to wybranie interesującego nas tekstu po polsku i przetłumaczenie go na język obcy oraz analiza, wypisywanie nieznanych słów itd.

Jednak bardziej niezawodne i godne polecenia jest znalezienie tekstu w języku obcym, przetłumaczenie za pomocą deepl na polski i próba odtworzenia tłumaczenia na język obcy. Efekt końcowy możemy porównywać z oryginałem, aż uzyskamy satysfakcjonujące efekty. Można oczywiście wykonywać tłumaczenie na język obcy także ustnie.

Szukanie najlepszej wersji

Deepl oferuje dodatkowo funkcję ulepszania tłumaczenia. Za pomocą kliknięcia w dane przetłumaczone słowo pojawiają się jego synonimy – my decydujemy które wyrażenie jest poprawne lub najbardziej pasuje w danym kontekście.

IMG_20190915_095255.png

Gadżety Google Tłumacza

Google tłumacz oferuje natomiast szeroką gamę dodatkowcyh funkcji, jak na przykład rozpoznawanie mowy. Pozwala ona przekonać się czy nasza wymowa jest zbliżona do natywnej lub czy chociaż ją przypomina. Jeśli chodzi o wymowę samego wujka Google, choć brzmi sztucznie, a intonacja w dłuższych zdaniach też zawodzi, to jednak daje nam pewne pojęcie o tym jak wymawiane są poszególne głoski.

IMG_20190915_093843.jpg

Opcja rozpoznawania konwersacji jest chyba najbardziej ekscytująca. Możemy za jej pomocą podsłuchać rozmowę w autobusie dwóch użytkowników, powiedzmy suahili lub innego zupełnie obcego nam języka. Nie namawiam oczywiście do takich nieetycznych działań, ale teoretycznie takie możliwości stwarza to narzędzie.

Rozmowa na czacie w 100 językach

Ostatnia opcja to korzystanie z komunikatorów w obcym języku. Aplikacja Googla i Deepl teoretycznie pozwala nam na czatowanie w około stu językach. Partnera do takiej rozmowy znajdziemy np. na Italki. Oczywiście o wiele produktywniej wykorzystamy nasz czas, gdy o danym języku mamy już niejakie pojęcie. Wtedy możemy tłumaczyć tylko to co wydaje nam się, że znamy pasywnie, a w ten sposób przenosić niejako wiedzę z poziomu pasywnej znajomości na poziom aktywnego użytkowania języka – podczas autentycznej konwersacji na czacie.

No i nie zapominajcie, że jeżeli znacie angielski to używajcie go jako języka wyjściowego – da to dużo lepsze efekty i pozwoli uniknąć choć części błędów w stylu „jestem podniecony”.

Zdarzyło wam się korzystać z Google Tłumacza przy nauce języków? Znacie może jakieś nietuzinkowe sposoby wykorzystania tego narzędzia? Możecie podzielić się swoimi spostrzeżeniami w komentarzach.

Materiały szkoleniowe dla tłumaczy ustnych

Myślicie o karierze tłumacza ustnego, ale czujecie, że same studia nie dają wam wystarczającego przygotowania praktycznego? A może dopiero zaczynacie studia lingwistyczne lub filologiczne, a zajęcia z tłumaczeń ustnych czekają was dopiero w kolejnych latach, ale wy już nie możecie doczekać się, by spróbować swoich sił w tej dziedzinie. W obu przypadkach może zainteresować was stworzona przez Dyrekcję Generalną ds. Tłumaczeń Ustnych Komisji Europejskiej strona Speech Repository 2.0.

Znajdziecie na niej materiały stworzone specjalnie na potrzeby kształcenia tłumaczy ustnych dla instytucji europejskich. Jest to obszerny zbiór przemówień, konferencji prasowych, posiedzeń, wywiadów, które podzielone są że względu na poziom trudności, temat oraz języki.

IMG_20190519_132319

Wystarczy odpalić komputer, wybrać interesujących nas język, temat i poziom trudności, włączyć rekorder na smartfonie (w końcu nagrywając swoje tłumaczenie zyskujecie możliwość przeanalizowania swoich mocnych i słabych stron). Dla tłumaczeń konsekutywnych może przydać się jeszcze wygodny notatnik i coś do pisania. Na temat robienia notatek przez tłumaczy konferencyjnych powstało sporo filmów na YT, a także książek (słowa klucze: Note-taking for Consecutive Interpreting). Oprócz teorii liczy się jednak wypracowanie indywidualnego stylu, w końcu notatki mają pomóc nam odczytywać szybko i bezbłędnie własne myśli.

Jeszcze przed samym tłumaczeniem możecie sprawdzić czy znacie słownictwo specjalistyczne występujące w nagraniu. Jeśli nie, dobrze jest najpierw przetłumaczyć je na język docelowy, aby ułatwić sobie pracę. Glosariusz znajdziecie pod każdym z nagrań.

IMG_20190519_140152

Turecki, serbsko-chorwacki, a może francuski? Nie ma problemu. Na stronie dostępne są wszystkie języki urzędowe Uni Europejskiej oraz niektórych krajów kandydujacych, a także arabski, rosyjski i chiński.

Powodzenia!

Wakacje w Turcji (Izmir) 

Turcja? Wakacje? Brzmi sztampowo. Ciepły klimat, morze i leżenie do góry brzuchem. Ale dzisiaj nie o tym. Dziś o tym co czeka na turystów, którzy chcą zetknąć się z tą niezwykłą kulturą, wyściubić nosa z hotelu, zasmakować tureckich potraw i poczuć się przez chwilę jak mieszkaniec Izmiru, tej trzeciej co do wielkości tureckiej metropolii, która jest dla mnie od dziś synonimem gościnności oraz wybornej kuchni.

IMG_20190318_165213

Coś do poczytania przed wyjazdem?

Mój pobyt w Turcji obfitował w zaskakujące sytuacje z życia codziennego oraz dał ogromną dawkę motywacji do zgłębienia tej kultury oraz języka tureckiego.

W poście Jak samodzielnie uczyć się tureckiego? przedstawiam materiały on-line, z których możecie skorzystać stawiając pierwsze kroki w tureckim.

Jeżeli wybierasz się do Turcji , to przed wyjazdem oprócz podstaw języka pewnie chcesz dowiedzieć się czego można się spodziewać, czego unikać, co przystoi a co nie. Ja przeczytałem w tym celu kilka postów o Turcji, z czego w szczególności zapadł mi w pamięci jeden z najbardziej obszernych i rzetelnych blogów w tym temacie https://www.tur-tur.pl.

Jakie stereotypy się potwierdziły, a jakie nie?

Jadąc od kraju, w którym dominującą religią jest islam mamy pewne wyobrażenie, które niekoniecznie znajduje odbicie w rzeczywistości, jeżeli chodzi o İzmir. İzmir jest miastem, w którym uderza nas liberalna obyczajowość i zachodni styl życia. Znajdziemy wiele kobiet ubranych na modłę zachodnią, homoseksualne pary w metrze czy młodych ludzi pijących napoje wyskokowe na trawie w samym centrum miasta.

Przed wyjazdem słyszałem również wiele dobrego o tureckiej kuchni, a nawet miałem okazję odwiedzić kilka tureckich restauracji w Niemczech. Rzeczywistość przkroczyła jednak moje naśmielsze oczekiwania. Nie spodziewałem się, że w ciągu zaledwie 10 dni pokocham tureckie jedzenie. Moim absolutnym numerem jeden jest Iskander – skrawki wołowiny w sosie pomidorowym ze spodem z kawałków chleba i do tego jogurt. Brzmi dość egzotycznie, ale zapewniam, że warty jest swojej ceny, która notabene nie była wcale tak wysoka. A jeśli już jesteśmy przy kosztach…

Z jakimi wydatkami należy się liczyć?

Za lot z Berlina zapłaciłem ok. 950 zł rezerwując dwa miesiące wcześniej. Linie Turkish Airlines mogę polecić każdemu jeśli chodzi o obsługę, serwowane jedzenie oraz komfort lotu. Co do kosztów życia, to z pewnością dla mieszkańców są wysokie biorąc pod uwagę, że średnie wynagrodzenie oscyluje w graniach 2 tysięcy lir. Jednak dla przyjezdnych z Europy, np. Polski, czy już na pewno z Niemiec, ceny wydadzą się bardzo przyjazne dla naszego portfela. Za duży pokój jednoosobowy w hostelu w dobrej dzielnicy zapłaciłem 90 lir za noc, co w przeliczeniu daje ok. 60 zł za noc. W takim na przykład sopocie za taką cenę dostaniemy co najwyżej łóżko w pokoju wieloosobowym.

Co zobaczyć w okolicy?

Na pewno warto wybrać się do oddalonego kilkadziesiąt kilometrów Efezu (zdjęcie), gdzie znajdziemy ruiny starożytnego miasta leżącego niegdyś nad morzem egejskim. W pobliży znajduje się również miejsce pielgrzymek katolików – Dom Marii Dziewicy, w którym żyła aż do swojej śmierci matka Chrystusa. Zarówno w Efezie, jak i w domu Maryi znajdziemy dużo książek w polskiej wersji językowej. Choć nie są zupełnie wolne od błędów językowych, to jednak sprawiają, że turysta czuje się bardziej swojsko, a i na prezenty nadają się świetnie.

20190323_141601

Jakie niespodzianki…

Zaskoczyło mnie również to, że wchodząc do tureckiego mieszkania już na klatce schodowej należy zdjąć buty, a następnie zostawić przed wejściem lub wnieść do domu i umieścić w szafce (broń Boże nie wchodzić do przedpokoju w butach). Zdarzyło mi się raz, gdy już wychodziłem z mieszkania w odruchu bezwarunkowym położyć buty w przedpokoju, na dywanie. Atmosfera zrobiła się co najmniej niezręczna, kiedy gospodyni, również w odruchu, wykrzyknęła coś po turecku. Po tym wszystkim oboje długo nawzajem się przepraszaliśmy.

Nie brakowało także sytuacji, w których trzeba było wykazać się ekwilibrystyką lingwistyczną najwyżeszego sortu, kiedy zaczepiony na ulicy przez agitującego za czymś jegomościa odezwałem się do niego po turecku „para yok”, co znaczy tyle, co „nie ma pieniędzy”. Wystarczyło dodać suffix -m do para i już byłoby bardziej elegancko (nie mam pieniędzy), a tak wyszło trochę w stylu „kali jeść, kali pić”.

Ostania wpadka zdarzyła mi się jeszcze w Niemczech, gdy przepuszczając w drzwiach znajomą usłyszałem „teşekkur ederim”, a moja odpowiedź brzmiała zamiast „bir şey değil” (nie ma za co)bir şey değilim” (jestem niczym). Tą odpowiedzią w stylu Koheleta – marność nad marnościami i wszystko marność – wprawiłem koleżankę w zakłopotanie.

A jakie są wasze doświadczenia z pobytu w Turcji, próbowaliście swoich sił w tureckim czy zdajecie się na angielski? Zachęcam do komentowania.

20190325_192224

Jak samodzielnie uczyć się tureckiego?

Jedziesz na wakacje do Turcji? Chcesz zaskoczyć swoich tureckich znajomych poznanych na Erasmusie? A może myślisz o zgłębianiu tego języka na turkologii? O tym jak uczyć się tureckiego i z jakich materiałów on-line korzystać dowiecie się w tym poście.

Oczywiście kwestia motywacji jest kluczowa przy wyborze kursu. Jeżeli naszym celem jest nauczenie się kilku podstawowych zwrotów, kurs memrise – Turecki 1 – będzie dobrym rozwiązaniem. Nadaje się do samodzielnej nauki podstawowych zwrotów. Jeżeli natomiast w dalszej perspektywie mamy kompleksowe opanowanie tego języka, to najlepszym rozwiązaniem będzie kurs…

LearnTurkish.com

Kurs on-line od poziomu A1 do C1.
Darmowy do końca 2019 roku. Uczy słownictwa, gramatyki, wymowy. Jest dostępny w czterech wersjach językowych – arabskiej, angielskiej, tureckiej i rosyjskiej.
Moim zdaniem najlepszy z dostepnych kursów internetowych.

Italki.com

Żaden kurs do samodzielnej nauki nie zastąpi nam jednak konwersacji z żywą osobą. Jeżeli macie znajomych z Turcji, to wasze szczęście. Jeśli nie, lub jeśli zależy wam na lekcjach z lektorem z prawdziwego zdarzenia, to zachęcam do odwiedzenia tej strony. Ceny dla języka tureckiego wahają się w granicach 5-10 dolarów za godzinę.

Wskazówka: Jeżeli chcecie poznać moje rekomendacje dotyczące konkretnych nauczycieli, możecie skontaktować się ze mną przez zakładkę kontakt.

Yeni Hitit

Jeżeli wolicie naukę w wersji analogowej możecie skorzystać z tego podręcznika oraz zeszytu ćwiczeń do nauki języka tureckiego dla obcokrajowców. Dostępny na trzech poziomach zaawansowania – A1-A2, B1-B2, C1-C2.

Materiały wydawnictwa Edgard

Niestety nie mogę polecić kursu „Turecki nie gryzie”. Jeżeli już miałbym wybierać spośród publikacji wydawnictwa Edgard, to zdecydowanie bardziej polecam „Kurs podstawowy”, choć jeżeli angielski nie jest dla was przeszkodą, znacznie bardziej opłaci wam się inwestycja w materiały dostępne w tym języku.

Podcast Turkish Tea Time

Nie byłbym sobą, gdybym nie polecił jakiegoś podcastu. Turkish Tea Time oferuje część nagrań za darmo, reszta dostępna po opłacie subskrypcji – 10 dolarów za miesiąc. Tutaj również mamy podział na poziomy. Na początkującym oraz „od zera” językiem dominującym jest angielski, na średniozaawansowanym coraz częściej usłyszymy turecki, a podcasty dla zaawansowanych nagrywane są wyłącznie po turecku.

Życzę powodzenia w nauce i zachęcam do komentowania!

Najlepsze podcasty do nauki … angielskiego

Czas ruszyć z serią postów o podcastach. Zaczynamy od języka, który króluje w biznesie i nauce i jest przy tym najpopularniejszym językiem obcym w Polsce. Mowa o angielskim. Bez zbędnych ceregieli przechodzimy do zestawienia angielskich podcastów – od najłatwiejszych do tych nieco trudniejszych.

Spotlight

Angielskie podcasty uszyte na miarę początkujących i średnio-zaawansowanych użytkowników języka angielskiego. Wolne tempo oray tłumaczenia niektórych słów sprawiają, że nawet początkujący mogą próbować swoich sił w słuchaniu angielskich podcastów ze Spotlight English. Zaletą jest także różnorodna tematyka i przejrzysty interfejs ułatwiający znalezienie interesujących nas nagrań.

spotlight

Minusem dla bardziej zaawansowanych użytkowników może być tempo podcastów, które jest tak wolne, że aż nienaturalne. Kiedy zacznie nam to przeszkadzać, to znak, że należy przeskoczyć na kolejny poziom podcastowych doznań…

BBC Learning English – 6 Minute English

Klasyka dla uczących się angielskiego. Średnie, w miarę naturalne tempo. Każdy podcast zawiera tłumaczenie słownictwa, angażujące tematy oraz angielski brytyjski w najlepszym wydaniu. BBC oferuje również naukę wymowy, o czym w poście W jaki sposób zgubić akcent w języku angielskim?

Voa English 

Podobny charakter do BBC, lecz dla tych, którzy preferują naukę angielskiego w wydaniu amerykańskim. Znajdziemy tu dużo informacji o kulturze Stanów Zjednoczonych a także wiadomościach ze świata na wszystkich poziomach zaawansowania wraz z listami słownictwa.

Business English Podcast

Angielski biznesowy w profesjonalnym wydaniu dla średniozaawansowanych i zaawansowanych użytkowników języka angielskiego. Podcast z myślą o tych, którzy z tego języka chcą zrobić użytek w życiu zawodowym, przede wszystkim w kontekście pracy w dużych, międzynardowych korporacjach, w których angielski jest językiem roboczym. Znajdziemy tu porady jak skutecznie prezentować nasze pomysły, prowadzić rozmowy telefoniczne, radzić sobie w stresujących sytauacjach bezpośredniego kontaktu z klientem itd.

The Fluent Show 

Seria podcastów nagrywanych nie przez instytucję, a nawet nie przez nativa, lecz przez osobę, która przechodziła przez to samo co my wszyscy, tyle że jej przygoda z tym językiem zwieńczona została wynikiem 9.0 z ILETS (tzn. maksymalnym). No może nie koniecznie zwieńczona, skoro mieszka w Anglii i nieprzerwanie od kilku lat nagrywa podcasty dla pasjonatów języków obcych.

World in Words

A na koniec gratka, dla osób które interesują się „sztuką dla sztuki”, „językiem dla języka” i szukają inspiracji oraz autentycznych historii z życia dzieci dwujęzycznych, tożsamości kulturowej czy nawet komunikacji między zwierzętami. Wybór jest szeroki, a słuchanie tego podcastu to uczta dla każdego lingwisty (i nie tylko).

Oczywiście tym zestawieniem nie wyczerpałem listy dostępnych podcastów do nauki języka angielskiego. W celu wyszukiwania podcastów na własną rękę odsyłam do pierwszego posta z serii: Jak uczynić z podcastów rutynę?

Wszelkie komentarze mile widziane.