Archiwa tagu: featured

Skuteczna nauka z memrise

Dzisiaj przyjrzymy się bliżej stronie oraz aplikacji do nauki memrise pod kątem jej przydatności w nauce języków obcych. Jest to godna polecenia strona, jeżeli szukamy czegoś w rodzaju crash course. Jeżeli jednak znamy język na pewnym poziomie (A2/B1) to proponowane przez memrise metody nauki prawdopodobnie uznamy za mało efektywne.

Cena i dostępność

Jakie są zatem mocne strony aplikacji? Przede wszystkim jest darmowa. Istnieje co prawda możliwość rozszerzenia do konta premium, nie jest to jednak konieczne. Konto premium otwiera przed nami nową paletę ćwiczeń i pozwala skupić się w większym zakresie na słowach, która sprawiają nam szczególną trudność. Sam korzystam z wersji darmowej i w najbliższym czasie nie planuję rozszerzenia. Po prostu jestem w pełni zadowolony z efektów nauki. Aplikacja jest dostępna również w wersji mobilnej – także nieodpłatnie.

Języki — do wyboru do koloru

Drugim plusem jest szeroka gama języków. Zakładając, że naszym językiem wyjściowym jest polski, możemy uczyć się angielskiego, niemieckiego, hiszpańskiego, francuskiego i rosyjskiego. Jeżeli znamy już angielski, wtedy otwierają się przed nami całkiem nowe horyzonty. Z angielskim jako językiem wyjściowym mamy wszystko, czego dusza zapragnie – od chińskiego, przez arabski, aż do języków migowych i sztucznych. Dodatkowo istnieje szeroki wybór kursów dodanych przez użytkowników, a zatem możliwa jest nauka innych języków niż te wymienione przeze mnie, choćby włoskiego czy duńskiego po polsku. W tym poście skupiam się jednak tylko na kursach autorstwa twórców portalu.

„Nauka, która jest przyjemnością”

Kolejna cecha memrise to system inteligentnych powtórek, który dba o to, aby nauczone słowa utrwaliły się w naszej pamięci długotrwałej. Jeżeli uczymy się regularnie, to mamy pewność, że powtórzymy dane słowo tuż, zanim byśmy je zapomnieli (algorytm oparty jest o krzywą zapominania). Jeżeli chcemy bardziej świadomie zaplanować tok nauki, istnieje dodatkowo możliwość wyznaczenia dziennych celów (np. 15 minut każdego dnia). W takim wypadku aplikacja wysyła nam powiadomienia na telefon. Zdobyte podczas każdej sesji punkty oraz rankingi, które umożliwiają porównywanie się z innymi użytkownikami, są także dodatkową zachętą do nauki. Kursy są przeważnie podzielone na siedem poziomów, a zdobycie każdego z nich dostarcza nowych pokładów energii i sprawia, że czujemy się bardziej zmotywowani. Jednak kluczem, jak prawie w każdej metodzie jest regularność (lepiej mniej a częściej, niż więcej a rzadziej). Nawet kilka dni zwłoki może bowiem doprowadzić do nieprzyjemnej sytuacji akumulacji dużej ilości powtórek. Łatwo stracić impet, gdy po trzech dniach nieobecności przychodzi nam powtarzać weźmy na to 300 słówek.

Ocena z perspektywy użytkownika

Korzystam z memrise głównie przy nauce języka tureckiego (tak wiem, dość egzotycznie). Jest to pierwszy język nieindoeuropejski, z którym mam styczność. Muszę przyznać, że aplikacja naprawdę dobrze sprawdza się w początkowych fazach nauki – podczas przyswajania masy słów i wyrażeń będących w powszechnym użyciu, takich jak: dzień dobry, dziękuję, jestem zmęczony, czy mogę prosić menu? itd. Niestety co jakiś czas spotkamy się z wyrażeniami, co do których powszechności można mieć pewne wątpliwości, jednak niekiedy po prostu twórcy kierowali się innymi kryteriami (np. ilustrowania pewnego zagadnienia gramatycznego). Natomiast należy pochwalić fakt, że kolejne moduły bazują na wiedzy zdobytej na poprzednich poziomach. Na przykład słowa customer i right dla lepszego utrwalenia pojawiają się po pewnym czasie jeszcze raz w ramach zdania customer is always right lub słowa free i bird w wyrażeniu as free as a bird.

Nie przekonał mnie żaden z siedmiu kursów proponowanych dla języka hiszpańskiego. Myślę, że wynika to z faktu, że kursy memrise najlepiej nadają się dla osób dopiero zaczynających swoją przygodę z danym językiem.

To by było na tyle, jeśli chodzi o moją ocenę strony do nauki memrise. Naprawdę polecam ją każdemu, kto myśli o rozpoczęciu nauki dowolnego języka od zera lub przypomnieniu sobie podstaw. Nie należy mieć jednak wygórowanych oczekiwań wobec strony, jeśli chodzi o rozwój sprawności językowych (zwłaszcza produktywnych, np. pisania czy mówienia). Do tego nadają się inne strony, o których w kolejnych postach.

A jakie są wasze doświadczenia związane z tą akurat aplikacją do nauki języków?

Czekam na wasze komentarze.

Co to znaczy znać biegle język obcy?

Witajcie po krótkiej przerwie. W głowie dużo pomysłów, tylko bieżące obowiązki na uniwersytecie trochę spowalniają pracę nad kolejnymi postami. Od dziś nowy post w każdy wtorek. A w dzisiejszym wpisie opowiem wam historię pewnego poligloty w ramach inspiracji i zachęty do nauki nowych języków, ale także refleksji nad tym, co to tak naprawdę znaczy „znać język obcy”.

Człowiek, o którym mowa, nazywa się Tim Doner i obecnie ma 23 lata. Studiuje lingwistykę na Harvard University, ale nie fakt studiów na Harwardzie sprawił, że świat o nim usłyszał. Głośno o tym chłopaku było kilka lat temu w całych Stanach, gdy jako 16-latek opublikował na internecie film, w którym mówi w 20 językach. Ameryka oszalała na jego punkcie. Dostawał zaproszenia do programów śniadaniowych, na przemówienia TedTalk, nakręcono nawet film dokumentalny na jego temat. Został okrzyknięty najmłodszym poliglitą na świecie.

Szybko jednak przekonał się, że telewizja robi z niego tanią sensację i nikogo tak naprawdę nie interesuje, co kryje się za jego pasją do języków. Podczas rozmów z BBC czy New York Timesem wielokrotnie proszono go o tłumaczenie randomowych zwrotów na przeróżne języki zagłuszając to co chłopak miał do powiedzenia.

A prawdą jest, że w swoich przemówieniach porusza kilka kwestii, nad którymi warto się pochylić, gdy zabieramy sie do nauki języka.
Czym jest płynna znajomość języka obcego? Czy jeżeli potrafimy rozmawiać z równie dużą swobodą na temat elektrowni jądrowych, co opisywać nasze doznania po przesłuchaniu czterech pór roku Vivaldiego, to znaczy, że jesteśmy biegli w tym języku? Mało kto zatem ma na tyle wszechstronną wiedzę, by nazywać się biegłym w swoim ojczystym języku, a co dopiero gdy mówimy o językach obcych. Każdy z nas jest kształtowany przez środowisko, w którym żyje. Także język w którym czujemy się najbardziej swobodnie może się różnić i zależeć od tego w jakim języku przyswajaliśmy daną wiedzę. Przykład z życia. Wychowałem się w Polsce i naturalną rzeczą dla mnie jest to, że gdy gram w piłkę nożną, robię to ‚po polsku’. Kiedy jednak przyszło mi całkiem niedawno grać w piłkę z Niemcami uświadomiłem sobie jak bardzo niepełna jest moja wiedza w tej dziedzinie. Mogę czuć się swobodnie opowiadając o Chrzcie Polski po niemiecku turystom z zagranicy, ale gdy trzeba poprosić kolegę o wrzutkę w pole karne, mimo, ze jest to ten sam język, nie jest już tak łatwo.

Tim Doner ilustrując naszą niepełną znajomość języka ojczystego podaje przykład swojego Taty, który jest prawnikiem w Nowym Yorku i mimo że mówi po angielsku, jest to język tak różny od mowy potocznej, która posługuje się jego syn, że równie dobrze mógłby mówić po chińsku. Ja mam podobnie, gdy słucham czasem mojego Taty, architekta, gdy rozmawia z konstruktorem na temat… no choćby więźby dachowej.

A zatem biegłość to pojęcie względne, które co prawda można mierzyć egzaminami i certyfikatami, ale i one badają jedynie pewien wycinek rzeczywistości. Większość certyfikatów przygotowuje do studiów na uczelniach zagranicznych, a zatem skupia się na języku akademickim.

A gdzie miejsce na język ulicy, miłości czy literatury pięknej?

Każdy z nas zna języki wybiórczo, ale w tym też tkwi ich piękno. Wchodząc w interakcję z drugim człowiekiem, możemy dowiedzieć się czegoś nowego o świecie, poszerzyć nasz lingwistyczny repertuar czy odkryć coś na temat nas samych. Jaki byłby sens rozmowy, gdyby każdy z nas miał zaprogramowaną pełną wiedzę o języku?

A zatem „be hungry, be foolish” jak to mówił Steve Jobs i „don’t settle” na drodze do biegłości, ale pamiętaj, że to droga się liczy, a nie cel.

A jeżeli spodobał Ci się post i chciałbyś oddać się lekturze tekstu Tima Donera, który zainspirował dzisiejszy wpis to sięgnij po niego tutaj: https://ideas.ted.com/why-i-learned-20-languages-and-what-i-learned-about-myself-in-the-process/ (język angielski)

Dyskusja w komentarzach na temat definicji biegłości mile widziana.

W jaki sposób przygotować się do egzaminu TestDaF i podjąć studia w Niemczech?

Certyfikat TestDaF (Deutsch als Fremdsprache) jest przepustką do studiów na uczelniach wyższych w Niemczech. Ponieważ jest względnie prostym egzaminem w porównaniu do równorzędnych wagą egzaminów (jak DSH czy GDS) jest to częsty wybór dla tych, którzy wymarzyli sobie studia w Niemczech. W dzisiejszym wpisie zdradzę wam jak skutecznie przygotować się do zdania tego certyfikatu i co zrobić, aby uzyskać piątki z wszystkich czterech modułów. Los geht’s!

Zapoznaj się z formą egzaminu i ustal swój cel

Test składa się z czterech części – czytania, słuchania, mówienia i pisania. Z każdej części otrzymujemy osobny wynik. Może to być 5, 4, 3 lub poniżej 3. Uzyskanie z każdej części wyniku 4 lub 5 jest warunkiem dopuszczenia do studiów w Niemczech. Warto dla pewności sprawdzić jaki wynik jest wymagany na wybranej przez nas uczelni oraz starannie zaplanować przygotowania. Dwa miesiące na przygotowanie to absolutne minimum, pod warunkiem, że nasz poziom już oscyluje w granicach B2.

Zrób minimum kilka do kilkunastu egzaminów próbnych

Warto wyposażyć się w wydania papierowe książek z próbnymi testami, które zawierają także cenne wskazówki i rady dotyczące wszystkich części egzaminu. Ja osobiście korzystałem z dwóch książek: Mit Erfolg zum TestDaF B2-C1 oraz: Prüfungstraining-DaF-Übungsbuch

W ten sposób zaprzyjaźnimy się z formą egzaminu DAF, wyrobimy sobie automatyzmy, które w sytuacji stresu egzaminacyjnego pomogą nam zachować zimną krew.

Pisanie ćwicz ze stoperem

Pisanie należy ćwiczyć ze stoperem lub minutnikiem, w ciszy, bez pomocy słownika czy internetu. Polecam napisać kilkanaście wypracowań. Za każdym razem próbujmy maksymalnie wykorzystać godzinę, którą mamy na napisanie tekstu na prawdziwym egzaminie, a jednocześnie starajmy się nie przekroczyć czasu, żeby uniknąć sytuacji, w której zostawiamy niedokończone wypracowanie. Nie jest to jednak koniec świata, bo nawet niedokończone wypracowanie może dostać ocenę cztery. Ale my mierzymy wyżej.

Zapisując się na kurs uzyskujemy także pomoc lektora, który może sprawdzić nam wypracowanie, ale być może mamy też znajomego germanistę, który mógłby za kawę sprawdzić nam kilka wypracowań. Ważne, aby był to ktoś kompetentny, kto udzieli nam informacji zwrotnej dotyczącej nie tylko gramatyki i słownictwa, ale także stopnia realizacji poszczególnych podpunktów zadania egzaminacyjnego.

Nagrywaj mówienie

Mówienie na TestDaF ma dość nietypową formę. Zadania wyświetlają się nam na monitorze, a my w słuchawkach i mikrofonem nagrywamy nasze odpowiedzi w czasie rzeczywistym. Na przygotowanie się do każdej wypowiedzi mamy zazwyczaj od pół minuty do kilku minut. Warto wspomnieć, że siedzimy w sali razem z wszystkim uczestnikami egzaminu, którzy wykonują to samo ćwiczenie co my. Także efekt echo gwarantowany, więc dobrze jest przećwiczyć mówienie w domu niekoniecznie w ciszy, aby uodpornić się na hałasy i nie dać się rozproszyć podczas głównego egzaminu.

W domu każde zadanie nagrywajmy na telefonie lub komputerze i następnie odsłuchujmy na spokojnie sprawdzając je pod kątem błędów, płynności czy realizacji poszczególnych podpunktów zadania.

Kurs językowy?

Last but not least. Przygotowując się do egzaminu uczęszczałem do Centrum Egzaminacyjnego Goethe-Institut, gdzie miałem okazję doskonalić wszystkie sprawności językowe, a jednocześnie przygotowywać się do Certyfikatu Goethe-Institut C1, który pod pewnymi względami przypomina DAF. Na pewno mogę z całego serca polecić tę szkołę językową. Choć nie jest najtańsza, to inwestycja zwraca się z nawiązką. Nie możemy jednak liczyć na to, że renoma szkoły i wybitny lektor przygotuje nas do certyfikatu bez konieczności wkładu pracy własnej.

Reasumując przygotowania do egzaminu warto zacząć odpowiednio wcześniej i w zależności od poziomu, na którym jesteśmy, dobrać środki i narzędzia do realizacji naszego celu. Jeżeli myślisz o studiach w Niemczech w perspektywie 2-3 lat, a Twój niemiecki jest na poziomie początkującym lub średniozaawansowanym, mogą zaintersować Cię posty Jak nauczyć się niemieckiego? lub Nauka z programem Klaus.

Jeżeli macie pytania lub komentarze dotyczące egzaminu TestDaF chętnie na nie odpowiem.

Wystarczy skontaktować się ze mną przez formularz kontaktowy lub zostawić komentarz pod postem. Tschau!

Mój przyjaciel słownik (angielskie słowniki on-line)

Jak odnaleźć się w gąszczu dostępnych słowników on-line? W tym poście postaram się porównać najpopularniejsze internetowe słowniki i odpowiedzieć na nurtujące nas pytania. Którego słownika użyć do nauki słówek? Który wykorzystamy przy tłumaczeniu tekstów na język angielski lub nasz język ojczysty? A który z kolei sprawdza się najlepiej do szukania synonimów lub kolokacji podczas pisania własnych tekstów po angielsku?

PONS

Jeden z najpopularniejszych, wielojęzycznych słowników internetowych. Sprawdza się, gdy szukamy tłumaczenia pojedynczych słów lub wyrażeń idiomatycznych pl<->ang lub ang<->pl. Zaletą jest to, że przy słowie często znajdziemy najczęstsze kolokacje. Minimalizuje to możliwość wystąpienia tak częstych u obcokrajowców błędów leksykalnych. Szukając angielskiego odpowiednika słowa wolny w zdaniu musimy obsadzić to wolne stanowisko, nie użyję słowa free, tak jak zrobiłbym to przy free time, free market czy free kick, lecz słowa vacant, które w tym kontekście oznacza nieobsadzony lub wolny (vacant position). O tym wszystkim powie nam PONS podając przy słowie vacant w nawiasie najczęstsze kolokacje (room, position) i oszczędzi nam dzięki temu kompromitujących błędów leksykalnych. Pons dostępny jest również jako aplikacja mobilna, lecz niestety nie działa w trybie off-line.

Wikitionary (Livio)

Darmowy słownik ang-ang dostępny jako aplikacja (pod nazwą Livio) i działający w trybie off-line. Jest naprawdę obszerny, podaje etymologię, wymowę w IPA, angielską definicję, synonimy oraz antonimy, a w przypadku czasowników formy czasu przeszłego i past participle. Polecam w szczególności wersję mobilną, która często ratuje skórę, gdy inne słowniki zawodzą. Zwłaszcza gdy szukamy rzadkich gatunków zwierząt, jak np. abalone. Choć nie poda nam ten słownik polskiej definicji to podpowie, że jest to jadalny mięczak (edible mollusc), a to często wystarcza nam by pojąć sens słowa w kontekście.

MacMillan Dictionary

Zawiera zwięzłe, nieskomplikowane angielskie definicje oraz przykłady użycia słów w zdaniu. Zdania są również bardzo przystępne. Można wybrać wersję amerykańską lub brytyjską słownika. Na marginesie pojawiają się słowa spokrewnione. Gdy wpiszemy słowo dream na marginesie pojawi się cały zestaw słów i wyrażeń, np. dream on, the American Dream lub dream team.

Collins Dictionary

Podobny do MacMillan Dictionary, trochę mniej przejrzysty. Plusem jest natomiast informacja o częstotliwości występowania słowa. Dowiemy się dodatkowo, że słowo dream należy do grupy 4000 najpopularniejszych słów w języku angielskim. Plusem jest także to, że mamy dwie definicje – jedną dla uczących się angielskiego (uproszczoną) oraz drugą dla rodzimych użytkowników języka.

Context Reverso

Ta strona przydaje się podczas tłumaczenia tekstów, jest to jeden z niewielu ogólnodostępnych korpusów równoległych, czyli takich, w których występują całe zdania i ich rzetelne tłumaczenia (nie automatyczne). Wpisując słowo dream dowiemy się, że można je przetłumaczyć jako np. sen, wyśnić, wymarzyć czy marzenia w zależności od kontekstu. Po zalogowaniu otwiera się możliwość dostępu do jeszcze obszerniejszej bazy zdań i ich tłumaczeń.

Open English Dictionary (Learnthat.org)

Słownik podaje zwięzłą definicję po angielsku oraz przykłady użycia. Ogromny plusem jest możliwość ćwiczenia słów w internetowym trenerze słówek połączonym ze słownikiem. Wystarczy zalogować się i kliknąć „Learn that word”, a system wyznaczy nam powtórki, tak aby słowo po kilku dniach regularnej nauki przeszło do naszej pamięci długotrwałej.

Diki

Osobiście nie przepadam za tym słownikiem, uważam, że istnieją lepsze, jak na przykład PONS. Jednak wspominam o nim, gdyż oprócz słownika pl<->ang i ang<->pl znajdziemy tu system powtórek oraz lekcje on-line – interaktywne i na wszystkich poziomach zaawansowania. Więc o ile nie jest to idealny słownik, to po wykupieniu wersji płatnej daje dostęp do całkiem ciekawej platformy z grami językowymi, z których można skorzystać w wolnym czasie i przy okazji poszerzyć słownictwo. Więcej o tym sposobie nauki słów w poście Jak zwiększyć zasób słów w języku angielskim? Znajdziecie tam zestawienie dostępnych trenerów słownictwa.

A co do zestawienia słowników to ma się ono tak:

słowniki

A wy za jakich słowników korzystacie? Czy pominąłem jakieś warte wspomnienia słowniki on-line do języka angielskiego?

Listy słówek w praktyce

Uczenie się z list słówek nie należy do moich ulubionych strategii nauki języka. Myślę, że wielu z was podziela to zdanie. Zakuwanie list słówek jest nienaturalne (nie trenuje żadnych sprawności językowych) i mało skuteczne (bez efektywnego systemu powtórek po kilku dniach zapomnimy większość nauczonych w ten sposób słów). Chociaż po części zgadzam się z tymi zarzutami, to jednak taki sposób nauki musi mieć jakieś uzasadnienie, skoro już istnieje. I owszem kiedy jesteśmy podstawieni pod ścianą i zależy nam szybkim, aczkolwiek krótkotrwałym efekcie (np. w związku z nauką do sprawdzianu), listy słówek mogą okazać się dobrym rozwiązaniem. Można tworzyć je w tradycyjny sposób, przeczesując artykuły lub książki w poszukiwaniu nieznanych słów i dopisując polskie tłumaczenia lub definicje w języku obcym. Można jednak podejść do tego w bardziej systematyczny sposób i stworzyć własną listę za pomocą darmowego oprogramowania AntConc .

Aby stworzyć taką listę potrzebujemy książkę lub artykuł (lub kilka książek) w formacie .txt. Najprościej skopiować tekst książki i wkleić ją do notatnika i zapisać (należy pamiętać o formacie Uni-code) lub skorzystać z internetowych konwerterów do formatu txt. np. Convert to txt. Gotowy tekst należy załadować do programu.

Files → Open file(s) → Wybierz swój plik w formacie .txt

Następnie wybieramy „word list” w prawym górnym rogu oraz wciskamy przycisk „start”. Oto co ukaże się naszym oczom po załadowaniu pierwszego tomu Bożego Igrzyska Normana Davisa.

antconc1

Program wyliczył, że na pierwszy tom składają się 210 tys. 644 słowa, z czego 20 tys. 583 unikalnych wyrazów. Np. przyimek „of” występuje prawie 11 tys. razy, jednak w drugim wyliczeniu pojawi się tylko raz. Pierwsze kilkaset słów to z reguły tzw. function words (zaimki, spójniki, rodzajniki, czasowniki posiłkowe) oraz inne bardzo pospolite słowa.

Po kliknięciu File → Save output utworzymy plik .txt ze słowami oraz częstotliwością ich występowania.

antconc2

Pierwsza liczba to numer na liście (im wyższy tym rzadziej występuje słowo), a druga liczba to liczba wystąpień w tekście.

Teraz pozostaje wybrać z listy te słowa, których nie znamy, a które pojawiają się dość często. Możemy zrezygnować z nauki tych, które pojawiają się tylko raz czy dwa w całym tekście (zwróćmy uwagę na to, że stanowią one 63% wszystkich unikalnych słów, ale nie słów w tekście).

W ten sposób powstanie lista ok. 7300 słów z książki Boże Igrzysko. Jest to dość astronomiczna liczba, jednak w zależności od naszego poziomu zaawansowania na samym początku wykluczymy dużą ilość słów. Po opracowaniu nieznanego nam słownictwa (np. poprzez dopisanie polskich lub angielskich definicji), uzyskamy listę, która pomoże nam przebrnąć przez książkę bez konieczności zaglądania do słownika. Uporządkowanie alfabetyczne słów może pomóc nam w orientowaniu się w naszej liście. Można uporządkować nasz mini-słowniczek w ten sposób na przykład za pomocą programu Excel.

Przyjemnej nauki! Napiszcie jak wy radzicie sobie z nauką słów? Korzystacie z list słówek?

Jak zwiększyć zasób słów w języku angielskim?

Przeciętny zasób słów nierodzimego użytkownika języka angielskiego to między 2500 a 9000 słów. Dla porównania rodzimy użytkownik zna od 20 000 do 35 000 słów, co jest i tak skromnym wynikiem biorąc pod uwagę fakt, że jeden z popularnych słowników języka angielskiego Oxford English Dictionary (OED) zawiera blisko 300 000 haseł.

Zastanawia Cię pewnie jak Ty wypadasz na tle tych statystyk. Możesz to bardzo łatwo sprawdzić. Wystarczy, że wykonasz test na stronie testyourvocab.com.

Powiedzmy, że Twój wynik mieści się w graniach normy (2500-9000). W jaki sposób wskoczyć na wyższy poziom, tak aby swobodnie czytać literaturę angielskojęzyczną, a może nawet w teście pokusić się o wynik zbliżony do tego, który uzyskują wykształceni rodzimi użytkownicy?

Literatura obca w oryginale

Tradycyjna recepta to czytanie książek po angielsku. Łatwo jednak zepsuć sobie zabawę ciągłym sprawdzaniem słów, a raz przeczytany wyraz rzadko kiedy przechodzi do naszej pamięci długotrwałej.

Rozwiązaniem pierwszego problemu jest trik, za pomocą którego można stworzyć listę nieznanych nam słów występujących w książce, którą dopiero mamy zamiar przeczytać. O tym sposobie przeczytacie w poście Listy słówek w praktyce. A jeżeli tworzenie list wydaje się wam zbyt czasochłonne, to powstało już wiele gotowych arkuszy w internecie. Chcecie przeczytać Rok 1984 w oryginale? Nic prostszego. Przeszukajcie bazę 500 000 gotowych list słów na stronie Vocabulary.com.

No dobrze, ale jak sprawić, by słowo z książki lub poznane na lekcji przeszło do naszej pamięci długotrwałej, a jednocześnie weszło do naszego aktywnego zasobu słów? Aktywnego, czyli tego, którego używamy podczas działań produktywnych (mówienie, pisanie), a przeciwieństwem którego jest słownictwo pasywne (rozumiane przez nas, ale nieużywane). Rozwiązaniem mogą być…

Trenerzy słownictwa

Istnieje szeroki wybór stron internetowych stworzonych na potrzeby nauki słownictwa. Programy te same dobierają odpowiedni czas, w którym każą nam powtarzać dane słowo i troszczą się o to, by przeszło ono do pamięci długotrwałej. Część z nich adresowana jest do nierodzimych użytkowników języka, a część przeznaczona jest dla Amerykanów lub Anglików chcących zwiększyć swoją erudycję. Nie znaczy to jednak, że jako nierodzimi użytkownicy nie możemy korzystać z tych źródeł. Są one ogólnodostępne.

Strona Vocabulary.com oferuje definicje angielskie słów w formie krótkiej anegdoty często uzupełnionej etymologią danego słowa. Po założeniu konta możemy robić ćwiczenia na wybranych przez nas lub losowo dobranych słowach. Poprawne odpowiedzi dają nam punkty, które liczą się do rankingów i dają możliwość porównywania swoich wyników z innymi użytkownikami (głównie nativami), co stanowi dodatkową, zewnętrzna motywację do nauki.

Learnthatword.org to podobna strona, na której możemy poszerzyć nasze słownictwo. Różnica polega na tym, że do każdego słowa otrzymujemy zwięzłą angielską definicję (zamiast całego akapitu) oraz tłumaczenie na wybrany język obcy (w razie gdybyśmy po przeczytaniu angielskiej definicji wciąż nie domyślali się znaczenia). Quiz (główna forma powtarzania słów) polega na wpisaniu właściwego słowa na podstawie podanej definicji.

Program Henry 6.0 lub strona internetowa multisłówka to podobne rozwiązanie. Działa analogicznie do programu Klaus 6.0 (do niemieckiego), którego subiektywną instrukcję obsługi zamieściłem w poście Nauka z programem Klaus.

Etutor to konkurencyjne rozwiązanie. Plusem jest to, że zawiera wiele obrazkowych definicji, co przyspiesza przyswajanie słów, przede wszystkim rzeczowników. Dużym minusem, który przemawia na korzyść programu Henry 6.0 jest ograniczona ilość przykładowych zdań. W programie Henry 6.0 obecność zdań (z wymową) pozwala równocześnie ćwiczyć prawidłową wymowę i intonację). Więcej o tym w poście W jaki sposób zgubić akcent w języku angielskim?

Oto zestawienie dostępnych w internecie trenerów słownictwa:

tabela

Internetowi trenerzy słownictwa to skuteczna metoda nauki słówek, która przy odrobinie samozaparcia zapewnia sukces w przyswajaniu nowych słów. Należy jednak pamiętać o dwóch warunkach.

  • Słownictwo musi w miarę szybko zostać użyte w konwersacji lub korespondencji, aby na stałe zagościło w naszym aktywnym zasobie słów
  • Lepiej poświęcić na naukę 30 minut dziennie (codziennie) niż 4 godziny (raz w tygodniu).

A wy jakie macie sposoby na naukę słów? Korzystacie z trenerów słownictwa, tworzycie listy słów czy macie swój własny sprawdzony sposób?

Jak osiągnąć poziom komunikatywny w hiszpańskim? (od zera do A2/B1)

Dziś dowiemy się po jakie materiały sięgać, gdy zaczynamy naszą przygodę z hiszpańskim, aby osiągnąć poziom komunikatywny w tym języku.

Motywacja

Zaczynając naukę nowego języka od zera dobrze jest ustalić cel, którego nie stracimy z oczu i który będzie nas motywować nawet w tych trudniejszych momentach. Dla mnie główną motywacją jest przydatność tego języka w branży turystycznej oraz ogromna ilość destynacji, gdzie angielski często na niewiele się zdaje. Być może przekona Cię też fakt, że hiszpański to oficjalny język w ponad dwudziestu krajach na całym świecie, a posługuje się nim blisko 500 milionów ludzi.

Słownictwo

Początek w moim przypadku był taki sam jak przy nauce niemieckiego i angielskiego, sięgnąłem po sprawdzony sposób – program do nauki słówek Profesor Pedro 6.0. Po dwóch miesiącach nauki poznałem około 2000 słów, co pozwoliło mi rozumieć proste zdania i i przejść do kolejnego etapu nauki.

Rozumienie ze słuchu

Internet obfituje w strony z hiszpańskimi podcastami. Mój ulubiony to www.spanishpodcast.net . W pierwszym odcinku dowiecie się jak uczyć się języka hiszpańskiego. Cała komunikacja w podcaście odbywa się w języku hiszpańskim, co jest z jednej strony atutem, ale z drugiej wymaga od nas pewnego poziomu zaawansowania. Całkiem początkującym z pewnością spodoba się podcast www.notesinspanish.com (po angielsku) dostępny również w wersji dla stawiających swoje pierwsze kroki w hiszpańskim.

Gramatyka

Strona hiszpanski.ang.pl to kompleksowe, jasne i przejrzyste ujęcie gramatyki języka hiszpańskiego dla różnych poziomów zaawansowania wraz z ćwiczeniami on-line. Z materiałów dostępnych w wersji papierowej jedną z godnych polecenia pozycji jest książka Okara Perlina „Język hiszpański dla początkujących”, w której znajdziemy 60 lekcji tematycznych z czytankami i objaśnieniamy gramatycznymi.

Mówienie

W dużych miastach organizuje się zazwyczaj kluby typu Tandem, które najłatwiej wytropić na facebooku. Jeżeli jednak mieszkacie w mniejszym mieście i nie macie dostępu do rodzimych użytkowników języka hiszpańskiego, to rozwiązaniem może okazać się strona www.italki.com. Znajdziecie na niej korepetytorów i profesjonalnych nauczycieli języków z całego świata.

Ciąg dalszy

Są to metody, które sam wypróbowałem i które pozwoliły mi komunikować się podczas podróży do krajów hiszpańskojęzycznych. W przyszłości na pewno pojawi się więcej wpisów o tym języku, niewykluczone, że pióra bardziej doświadczonych w tej materii lingwistów. Stay tuned.