Archiwa tagu: Proficiency

Co to znaczy znać biegle język obcy?

Witajcie po krótkiej przerwie. W głowie dużo pomysłów, tylko bieżące obowiązki na uniwersytecie trochę spowalniają pracę nad kolejnymi postami. Od dziś nowy post w każdy wtorek. A w dzisiejszym wpisie opowiem wam historię pewnego poligloty w ramach inspiracji i zachęty do nauki nowych języków, ale także refleksji nad tym, co to tak naprawdę znaczy „znać język obcy”.

Człowiek, o którym mowa, nazywa się Tim Doner i obecnie ma 23 lata. Studiuje lingwistykę na Harvard University, ale nie fakt studiów na Harwardzie sprawił, że świat o nim usłyszał. Głośno o tym chłopaku było kilka lat temu w całych Stanach, gdy jako 16-latek opublikował na internecie film, w którym mówi w 20 językach. Ameryka oszalała na jego punkcie. Dostawał zaproszenia do programów śniadaniowych, na przemówienia TedTalk, nakręcono nawet film dokumentalny na jego temat. Został okrzyknięty najmłodszym poliglitą na świecie.

Szybko jednak przekonał się, że telewizja robi z niego tanią sensację i nikogo tak naprawdę nie interesuje, co kryje się za jego pasją do języków. Podczas rozmów z BBC czy New York Timesem wielokrotnie proszono go o tłumaczenie randomowych zwrotów na przeróżne języki zagłuszając to co chłopak miał do powiedzenia.

A prawdą jest, że w swoich przemówieniach porusza kilka kwestii, nad którymi warto się pochylić, gdy zabieramy sie do nauki języka.
Czym jest płynna znajomość języka obcego? Czy jeżeli potrafimy rozmawiać z równie dużą swobodą na temat elektrowni jądrowych, co opisywać nasze doznania po przesłuchaniu czterech pór roku Vivaldiego, to znaczy, że jesteśmy biegli w tym języku? Mało kto zatem ma na tyle wszechstronną wiedzę, by nazywać się biegłym w swoim ojczystym języku, a co dopiero gdy mówimy o językach obcych. Każdy z nas jest kształtowany przez środowisko, w którym żyje. Także język w którym czujemy się najbardziej swobodnie może się różnić i zależeć od tego w jakim języku przyswajaliśmy daną wiedzę. Przykład z życia. Wychowałem się w Polsce i naturalną rzeczą dla mnie jest to, że gdy gram w piłkę nożną, robię to ‚po polsku’. Kiedy jednak przyszło mi całkiem niedawno grać w piłkę z Niemcami uświadomiłem sobie jak bardzo niepełna jest moja wiedza w tej dziedzinie. Mogę czuć się swobodnie opowiadając o Chrzcie Polski po niemiecku turystom z zagranicy, ale gdy trzeba poprosić kolegę o wrzutkę w pole karne, mimo, ze jest to ten sam język, nie jest już tak łatwo.

Tim Doner ilustrując naszą niepełną znajomość języka ojczystego podaje przykład swojego Taty, który jest prawnikiem w Nowym Yorku i mimo że mówi po angielsku, jest to język tak różny od mowy potocznej, która posługuje się jego syn, że równie dobrze mógłby mówić po chińsku. Ja mam podobnie, gdy słucham czasem mojego Taty, architekta, gdy rozmawia z konstruktorem na temat… no choćby więźby dachowej.

A zatem biegłość to pojęcie względne, które co prawda można mierzyć egzaminami i certyfikatami, ale i one badają jedynie pewien wycinek rzeczywistości. Większość certyfikatów przygotowuje do studiów na uczelniach zagranicznych, a zatem skupia się na języku akademickim.

A gdzie miejsce na język ulicy, miłości czy literatury pięknej?

Każdy z nas zna języki wybiórczo, ale w tym też tkwi ich piękno. Wchodząc w interakcję z drugim człowiekiem, możemy dowiedzieć się czegoś nowego o świecie, poszerzyć nasz lingwistyczny repertuar czy odkryć coś na temat nas samych. Jaki byłby sens rozmowy, gdyby każdy z nas miał zaprogramowaną pełną wiedzę o języku?

A zatem „be hungry, be foolish” jak to mówił Steve Jobs i „don’t settle” na drodze do biegłości, ale pamiętaj, że to droga się liczy, a nie cel.

A jeżeli spodobał Ci się post i chciałbyś oddać się lekturze tekstu Tima Donera, który zainspirował dzisiejszy wpis to sięgnij po niego tutaj: https://ideas.ted.com/why-i-learned-20-languages-and-what-i-learned-about-myself-in-the-process/ (język angielski)

Dyskusja w komentarzach na temat definicji biegłości mile widziana.